A A A

Agata Zbylut – W sztuce marzenia się spełniają, ale nie wszystkim.

11 maja - 2 czerwca 2010

kuratorka Eulalia Domanowska


Na wystawie "W sztuce marzenia się spełniają, ale nie wszystkim" prezentowanej przez Agatę Zbylut w Galerii XX1, oglądamy cykl fotografii poddanych manipulacji i komputerową animację nieba ze spadającymi gwiazdami. Znane postacie świata kultury i polityki gratulują artystce kolejnych sukcesów twórczych. Jej ręce ściskają tragicznie zmarły prezydent Lech Kaczyński, dyrektorka Galerii Zachęta, Agnieszka Morawińska, czy dyrektorka Centrum Sztuki Łaźnia w Gdańsku, Jadwiga Charzyńska.

Agata Zbylut posłużyła się techniką manipulacji – sposobem znanym w sztuce od bardzo dawna. Deklaruje, że jej bezpośrednią inspiracją był gest dziewiętnastowiecznego fotografika Hippolyte Bayard'a, który wkrótce po wynalezieniu fotografii, w 1840 roku, posużył się tym manewrem tworząc swój autoportret jako topielca. W ten sposób chciał wyrazić rozczarowanie faktem, iż nie został uznany za wynalazcę fotografii, bowiem – namówiony przez przyjaciela Louise Daguerre'a – czekał z ogłoszeniem swojego wynalazku, aż ten przedstawił Akademii Francuskiej swoje dagerotypy. Autorka nawiązuje w swojej pracy również do cyklu Katarzyny Kozyry "W sztuce marzenia stają się rzeczywistością", zaznaczając, że tylko nieliczni artyści osiągają sukces, ci – którym udało się wejść do elity i obiegu. Na fotografiach oglądamy momenty wręczania nagród czy otwarcia wystaw w ważnych miejscach sztuki. To "pamiątki" tego co mogłoby się zdarzyć, ale się nie zdarzyło.

Artystka poddaje manipulacji fotografię – sztukę, którą zwykliśmy uważać za realistyczną dokumentację rzeczywistości, a która od początku poddawana była przekształceniom. Problem fałszowania nasilił się w epoce dominacji mediów i możliwości cyfrowych zabiegów, jakim ulegają prace opracowywane przez komputerowe programy. Autorka wspomina, że w procesie żmudnej obróbki zdjęć, otrzymanych od swoich znajomych i przyjaciół, prawie uwierzyła w ich prawdziwe istnienie. To stara propagandowa zasada, że kłamstwo powtarzane wielokrotnie staje się prawdą.

Prace Agaty Zbylut w przewrotny sposób opowiadają o tym, że w naszym postmodernistycznym świecie nie talent jest gwarancją sukcesu, ale przede wszystkim odpowiednie znajomości, układy i zaplecze instytucjonalne. Jednak autorka nie "rozdziera szat", a raczej próbuje sprytnie wpasować się w układ. Stwarza wokół siebie aurę gwiazdy, której udaje się osiągnąć sukces. To przesłanie podkreśla pokazaniem animacji nieba, gdzie co i rusz spadają gwiazdy. Lubimy na nie patrzeć i wypowiadać życzenia, które miałyby się spełnić. Artystka przedstawia nam przyjemną i pociągającą wersję "dążenia do sukcesu", która miękko wpisuje się w postmodernistyczną kulturę przyjemności. Stara się patrzeć przez różowe okulary, iść z prądem estetyki sztuczności. Krytycy podkreślają, że autorce udało się zostać zauważonym wśród wielkiej ilości artystów epoki multimedialnej, co można kwalifikować jako jej sukces. Aczkolwiek trzeba pamiętać, że "technika manipulacji ma wszakże dwa końce, manipuluje nie tylko masą, al samym manipulatorem."* Jest sama trucizną.

Kuratorka Eulalia Domanowska
* S. Marzec, Sztuka czyli wszystko. Krajobraz po postmodernie, Towarzystwo Naukowe KUL, 2008, s. 45.