A A A

Darek Kondefer “Łódź” …

 

To koniec naszego świata jaki znamy – czas przepłynąć Styks. Mamy sporo oboli, ale nie mamy języka. Przewoźnik – zaborczy starzec – nie może odnaleźć wiosła. Nie ma też łodzi – złamana leży na brzegu. Wszyscy czujemy że trzeba przeprawić się na drugą stronę. To tam jest miasto Disa – może to będzie dla nas ratunek? Ale jak? Po co? Może zostać tu gdzie jesteśmy?

Nie!

Musimy tam płynąć. Za dużo już wypiliśmy wody z rzeki smutku. Tutaj za chwilę nie będzie dla nas miejsca. Kluczem jest łódź, ale anioł nie zesłał narzędzia. Zostaliśmy sami bez wiary. Mędrcy proponują łodzie z kamienia. Posłuchajmy ich. Nie mamy nic do stracenia. W końcu doprowadzili nas tutaj do brzegu rzeki. Nasza przeprawa może będzie możliwa. Od teraz nasz czas odmierzać będą płynące liście białej topoli.

 

prace z cyklu „Łódź” 

akryl, szlagmetal na starych deskach.

materiały użyte do instalacji: popiół i spalone deski, 2018

 

 

 

 

 

 

Krajobrazy

W lesie prowadzono wycinkę drzew. Ścinano piękne stare dęby. Gdy kolejne drzewo runęło z hukiem na ziemię, robotnik leśny zauważył na górnym konarze coś co zostało z obejmującego drzewo człowieka zastrzelonego w czasie wojny. Zostały nawet resztki ubrania i broń. Wycinka prowadzona była w latach 80 lub dziewięćdziesiątych XX w.

(Jedna z wielu ciekawych historii opowiedzianych mi przez mieszkańców Warmii)

 

Nie przeżyłem wojny, chociaż w mojej rodzinie temat ten powracał od czasu do czasu. Nigdy specjalnie mnie nie interesował. Tak samo zresztą było, gdy zacząłem mieszkać na Warmii. Piękne, ascetyczne widoki, surowy jak na tę szerokość geograficzną klimat, ale też puste domy, ruiny wspaniałych kiedyś pałaców.

Ten aspekt, surowe piękno warmińskiego krajobrazu, to jedna z warstw, z której buduję swój najnowszy malarski cykl.

Najciekawsze wydarzyło się jednak, gdy zacząłem się spotykać i rozmawiać z mieszkającymi tam ludźmi (czasem mam nawet wrażenie, że dopiero te spotkania otworzyły mnie na wojenne wspomnienia własnej rodziny). Początkowo relacje te cechowała duża nieufność, którą udało mi się przełamać dopiero po pewnym czasie – dzięki wielu rozmowom z ludźmi mieszkającymi obecnie na Warmii mogłem szerzej spojrzeć (a może raczej głębiej) na tę krainę.

W przeważającej ilości są to powojenni przesiedleńcy, bardzo rzadko można spotkać osobę, która mieszkała tam przed wojną. Dzięki rozmowom mogłem odkryć że temat wojny, przesiedleń, tymczasowości jest u osób starszych i nie tylko, wciąż żywy. Nie dość że ziemia ta doznała ogromnych krzywd w czasie II wojny światowej, to prawdopodobnie równie duże nastąpiły po wojnie.

Wszystkie zabytki, pomniki i pamiątki panowania Niemców na terenie ziemi mazurskiej usunie się radykalnie i bezapelacyjnie. Nie wolno ich pozostawić nawet mimo ich wartości artystycznych, architektonicznych czy też naukowych. Muszą zniknąć bezpowrotnie. Zniknąć musi dąb Bismarcka i pomnik Hindenburga. Zniknąć musi każdy zamek krzyżacki. (Memoriał Związku Mazurów skierowany do PKWN z 1944)*

Przedwojenni mieszkańcy uciekli lub zostali zmuszeni do wysiedlenia, natomiast nowi bardzo często zostali tu osiedleni wbrew własnej woli. Język niemiecki zastąpiony został językiem polskim i ukraińskim.

Wiele przedwojennych wsi, domów czy fragmentów miast już nie istnieje – pozostały po nich porozrzucane cegły i stare deski. Na takich właśnie deskach – deskach w których zapisał się czas wraz z wszystkimi dobrymi i złymi doświadczeniami – maluję.

Bardzo wielu ludzi, którzy mieszkają tu obecnie zakorzenionych jest w religii prawosławnej i grekokatolickiej, w których do dzisiaj żywe są tradycje ikonopisarstwa na deskach. To kolejny, kto wie, czy nie najważniejszy powód, dla którego zdecydowałem się wykorzystać stare deski do malarskiej opowieści o tej krainie – opowieści, która dla mnie osobiście ma charakter mistyczny.

*Wiktor Knercer „Stosunek państwa i społeczeństwa polskiego do spuścizny kulturowej Warmiii Mazur w pierwszych latach po II wojnie światowej w świetle ówczesnej prasy” Studia Angerburgica.–T.7 (2002)

 

z cyklu „Krajobrazy mistyczne”
akryl, szlagmetal na starych deskach, 2013-17

 

 

 

 

z cyklu “Woda”, 

akryl, popiół, szlagmetal na sklejce, 2020