A A A

Jan Wyżykowski

9 października 2008

4 performance:
Kolor, Cezanne, Van Gogh, Strzemiński

  

  

  

Urodziłem się w 1956, ASP ukończyłem w 1981 w pracowni Jana Tarasina, potem zajmowałem się nie tylko malarstwem, ale też teorią, w tym siatkówki oka, modelami koloru, a z drugiej strony teatrem plastycznym i dramatem literackim. Miedzy rokiem 2000, a 2004 przeżyłem poważny kryzys psychiczny, zrozumiawszy, że z mojego wysiłku niewiele wyniknęło dla malarstwa. Można by tak powiedzieć: "narodziłem się na nowo" 4-5 lat temu, wtedy najsampierw w sposób teoretyczny połączyłem jeden z modeli barw z rysunkiem w tzw. perspektywie zwrotnej różnej od zbieżnej, mającej zastosowanie tylko w malarstwie abstrakcyjnym, nie realistycznym, i tym tropem podążam do dziś.
Oprócz tego uzdrawiającym dla mnie odkryciem stał się, jak przed wielu laty, performance, poprzez który, tym razem w sposób świadomy, wreszcie zaakceptowawszy własne doświadczenie życiowe, stanąłem twarzą w twarz ze sztuką i malarzami. W roku 2007 zrobiłem cztery performance o malarstwie i malarzach, które się wzajemnie uzupełniają i wszystkie chcę pokazać w galerii XXI. Będę patrzył w oczy:
po pierwsze, sobie samemu w przedstawieniu o kolorze,
po drugie, w oczy Cezanna,
po trzecie, Van Gogha
i po czwarte, Strzemińskiego w performance o nim.
Na tym etapie dla mnie performance jest po prostu w różnym stopniu udramatyzowaną wypowiedzią artysty, może paść mało lub dużo słów podporządkowanych w sposób symboliczny charakterystycznym czynom dla osoby lub problemu, o których jest. Obecnie, o ile czas pozwala, po prostu dużo maluję, mimo to pracuję nad kilkoma projektami. Najistotniejszym jest performance o Jezusie, jego realizacja potrwa zapewne kilka lat, a może nigdy nie ujrzy światła dziennego, ale poprzez niego próbuję dla siebie samego zrobić coś bardzo ważnego.
Wracając do mojego malarstwa abstrakcyjnego, napisałem już o perspektywie zwrotnej, a to oznacza, że interesuje mnie iluzoryczna przestrzeń na płaszczyźnie i wszelkie problemy związane z nią. Maluję także figuratywnie, wówczas – symbol. I realistycznie w plenerze, bądź martwa natura, daje mi to emocjonalny związek z przestrzenią, a o taki trudno w kontakcie z samą płaszczyzną. Jestem, przynajmniej tak mi się wydaje, zaawansowany w nowym, oficjalnie nie istniejącym sposobie malowania – strukturalizmie, dającym największy kontakt z przestrzenią i tym razem nie poprzez iluzję. Strukturalizm to malarstwo przyszłości, mnie wystarczy, że zbuduję most prowadzący do niego, sygnał dał Cezanne, a pierwszym performerem jest dla mnie Vincent Van Gogh.

Wystawy indywidualne:
* 1992 Centrum Stuki Współczesnej, Zamek Ujazdowski w Warszawie
* 1994 Galeria Studio, PKiN
* 2006 Galeria Milano, Warszawa