Usługa języka migowego
A A A

Igor Przybylski
Polska jest wszędzie

Kuratorka: Karina Dzieweczyńska

 

 

Zdjęcie przedstawia Igora Przybylskiego na tle prac. Artysta ubrany jest w szarą czapkę i czarną bluzę. Z tyłu za nim widać fragment ściany, na której znajdują się obrazy w podłużnych formatach o kolorystyce granatowej, białej, niebieskiej. Na obrazach znajdują się nazwy miejscowości: Tłoki, Otok i inne.

 

 

Zdjęcie przedstawia salę wystawową. Na ścianach wiszą obrazy w różnych odcieniach błękitu, granatu i bieli. Obrazy są powieszone w grupach od dwóch do pięciu sztuk. Na obrazach znajdują się nazwy miejscowości w kolorze białym lub czarnym.

 

 

Podróż sentymentalna

Igor Przybylski w swojej twórczości, od wielu lat, konsekwentnie, zgłębia temat transportu publicznego i robi to metodycznie, w sposób dokładnie przemyślany, z niebywałym podejściem dokumentalisty i zarazem archiwisty. W obszarze jego zainteresowań były m.in. bilety komunikacji miejskiej, lokomotywy, pociągi i autobusy. Były też polskie drogi – ukazane z perspektywy kierowcy poruszającego się różnymi typami tras – od polnych, gminnych, przez wojewódzkie, krajowe, po autostrady, a nawet tablice rozdzielcze rejestrujące przekraczaną przez kierowców autobusów dozwoloną prędkość.

Dla tych, którzy dotąd nie mieli okazji zapoznać się z jego twórczością, komunikacja miejska i międzymiastowa jako jej główny „bohater” – na pierwszy rzut oka – może wydać się tematem banalnym, odbieranym jako nietuzinkowe, nawet i interesujące, aczkolwiek zawsze raczej – hobby niż jako poważna rozprawa w dziedzinie artystycznej. Nic bardziej mylnego. Łatwo wpaść tutaj w pułapkę.

Przypominam sobie, jak w 2017 roku, podczas realizacji w Galerii EL wystawy Pekaesy Igora Przybylskiego, Autosan H-9, zdawałoby się „po prostu autobus taki sam, jak wszystkie inne”, okazał się nie być takim, „jak wszystkie inne”. Do tej chwili autobusy odbierałam jako jedną, wielką, jednolitą masę, wielkoseryjną produkcję i wszystkie wydawały mi się takie same, dopiero portrety wybranej marki autobusu, zestawione w mozaice kilkudziesięciu fotografii ukazały, że tak naprawdę każdy z nich ma swój indywidualny charakter. Ponadto, artysta, przywołując Autosan H-9 będący niegdyś bardzo popularnym środkiem transportu publicznego i zarazem też nieodłącznym elementem polskiego krajobrazu (zwłaszcza Polski czasów PRL-u), a dziś powoli znikającym z ulic – wywołał też swego rodzaju nostalgię za minionymi czasami, dla wielu z nas będącymi okresem dzieciństwa i młodości. Trudno bowiem było, spoglądając na te zdjęcia, oprzeć się pojawiającym się w myślach obrazom i nie uśmiechnąć do związanych z nimi wspomnień, kiedy to autosan był dla nas tak powszechny, że niemalże przez to niezauważalny. Niegdyś docierało się nim prawie wszędzie, do najtrudniej dostępnego zakątka w kraju. Dziś z kolei, po okresie pandemii, podczas której z komunikacji publicznej wycofano większość połączeń autobusowych, dojechać autobusem w ciągu jednego dnia do niewielkiej miejscowości i z niej wrócić, jest już raczej trudno.

W twórczości tego artysty urzekło mnie wówczas to, że w kontekście tak prozaicznego z pozoru tematu transportu publicznego potrafił poruszyć głębsze warstwy pamięci (zarówno zbiorowej, jak i jednostki), by wywołać impuls do postawienia fundamentalnych pytań o kondycję kraju i naszą egzystencję – o to, co było, co jest, i w jaki sposób nieuchronnie na naszych oczach przemija i zanika, bo niewątpliwie wraz z Autosanem H-9 minęła nie tylko nasza młodość, ale też bezpowrotnie pewna epoka.

Zasygnalizowany powyżej zabieg sięgania do pamięci odbiorców Igor Przybylski z powodzeniem kontynuuje w ostatnich pracach z lat 2019-2022, objętych wspólnym hasłem „Tu jest Polska”, czy „Polska jest tutaj”. Tworzy cykl obrazów, będący swego rodzaju rekonstrukcją stacji kolejowych oraz fotografuje dworce kolejowe i przejścia podziemne – ponownie zabierając nas w nostalgiczną podróż po Polsce i skłaniając do zajrzenia w głąb naszej świadomości.

Podróż po Polsce odbywa się, jak sam przyznaje, po miejscowościach „tzw. drugiej, trzeciej i czwartej kategorii”, w których stacje PKP swoją świetność dawno już mają za sobą. Świadomie pomija wyremontowane dworce kolejowe dużych miast, połączone najczęściej z nowoczesnymi galeriami handlowymi, w których nierzadko można zbłądzić jak w labiryncie, szukając drogi na odpowiedni peron, a skupia się na tych, pozostających gdzieś „na uboczu”, mniej uczęszczanych, tych, które niegdyś zapewne tętniły życiem i zapełnione były tłumem pasażerów, a które dziś w większości pustoszeją i niezagospodarowane niszczeją. Artystę wyraźnie interesują obiekty, których tkanka nie została przykryta warstwą świeżej farby, czy nowego tynku i które zachowały ślady sprzed pięciu, czy dziesięciu lat.
Zrobione przez niego zdjęcia budynków dworców kolejowych ukazują ubytki budowli, powybijane, bądź zabite deskami okna, kruszejące tynki i obdrapane fasady.
Namalowane w zmniejszonej skali tablice nazw stacji wybranych miejscowości są wiernym odbiciem tego, w jakim stanie są do dziś zachowane – autor ze znaną sobie biegłością i precyzją, odwzorowuje wszelkie powstałe na nich zarysowania, pęknięcia, zacieki czy pojawiającą się rdzę; oddaje też na płótnie całą gamę mniej lub bardziej nasyconego granatu i bieli, kolorów stosowanych w oznakowaniu stacji kolejowych i blednących z upływem lat.
Podobnie, w filmowych obrazach opustoszałych przejść podziemnych Igor Przybylski wyłapuje przede wszystkim pozostałości z przeszłości – rejestruje smugi starych zabrudzeń, złuszczającą się farbę na ścianach czy pojawiające się graffiti. Refleksja nad Polską w takim wydaniu jest niewątpliwie przygnębiająca – obnaża jej słabości, prezentując to, co w jej krajobrazie zużyte, zapuszczone i niezabezpieczone przed destrukcyjnym wpływem czasu i aktami wandalizmu. Do tego nieobecność ludzi pogłębia dojmujące wrażenie pustki i jakiegoś osobliwego stanu zamrożenia, a w przypadku tuneli – wręcz nawet dystopii.
Mimo widocznego w przywołanych powyżej pracach, smutnego odbicia aktualnej kondycji naszego kraju, jest coś ujmującego w podejściu artysty do tego tematu. Igor Przybylski bowiem nie osądza, nie krytykuje i nie szuka winnych tego stanu rzeczy, lecz z nienachalną czułością dokumentuje możliwie najwierniej to, co powoli zanika w otaczającym nas pejzażu. Jeździ po całej Polsce i z uporem robi zdjęcia kolejnym stacjom kolejowym. Ma już na koncie ok. 1200 sfotografowanych obiektów, których obrazy, jak archiwista – gromadzi, przechowuje, dygitalizuje i udostępnia. I jest w tym też coś ze strategii ornitologa (sam artysta wspomina też o przyjemności fotografowania ptaków, więc analogia ta ma swoje podstawy) – to jakby chęć uchwycenia i uwiecznienia ostatnich sztuk z zagrożonego wymarciem gatunku. Igor Przybylski zdaje się rozumieć, że tak, jak w naturze, która podlega zmianom, wszystko kiedyś umrze i zniknie, i naturalne jest nie zachowanie gatunków, tylko ich zagłada. Rejestruje więc te, które mogą nie przetrwać. Tym samym zapisuje też zmiany, zanim nadejdzie „nowe”.

Oprócz wędrówki po niszczejącej polskiej infrastrukturze kolejowej, powstałej jeszcze w czasach poprzedniego systemu politycznego i gospodarczego, artysta okazyjnie funduje nam także wycieczkę w głąb siebie. Patrząc na przeskakujące zdjęcia stacji kolejowych i przejść podziemnych pomiędzy peronami czy na obrazy z nazwami miejscowości – nieoczekiwanie nasz mózg zaczyna działać niczym skaner. Wyłapuje te nazwy i miejscowości, które są nam w jakiś sposób znane i zaczyna konfrontować je z tym, co przechowała na ich temat nasza pamięć, przywołuje momenty z nimi związane – mogliśmy o tych miejscowościach słyszeć, bywać w nich, mijać i obserwować je przez okno pociągu na znanych nam trasach, bądź przesiadać się na stacjach. Kiedy ostatni raz, z kim i po co tam byliśmy? A to dopiero początek wprawionego w ruch łańcucha skojarzeń. Pojawia się coraz więcej tego typu wspomnień-obrazów i w większym stopniu uchwytnych. Uruchomiony w nas „procesor pamięci” coraz bardziej się rozgrzewa, a sieć połączeń – rozrasta. Najpierw obserwowaliśmy to co na zewnątrz, a teraz – to, co dotyczy nas.

I ten moment w percepcji sprawił, że myśląc o pracach Igora Przybylskiego obiecałam sobie, że przy kolejnej podróży pociągiem, schowam komórkę do kieszeni, będę patrzeć przez okno i nie przegapię już ani jednej stacji.

Karina Dzieweczyńska

 

Zdjęcie przedstawia 3 zgrupowane obrazy. Na obrazach znajdują się napisy stacji: Tunel, Stróże, Strzegom.

 

 

Na zdjęciu widać ciemną salę. Na ścianie wyświetlony jest slajd przedstawiający budynek stacji kolejowej Mrągowo. W sali, po prawej stronie stoi mężczyzna i przygląda się projekcji.

 

 

Zdjęcie przedstawia trzy osoby na tle ściany z obrazami. Po lewej stoi mężczyzna z brodą, trzyma na ręku kudłatego pieska. W środku stoi kobieta o ciemnych włosach, ubrana jest w różowy sweter. Po prawej widzimy artystę ubranego w kolorową bluzę i granatowe dżinsy.

Od lewej: Ryszard Ługowski, Karina Dzieweczyńska, Igor Przybylski

 

 

Igor Przybylski. Dyplom w roku 2002 w Pracowni Malarstwa prof. J. Modzelewskiego na ASP w Warszawie. Od 2020 roku jako prof. ASP prowadzi III Pracownię Rysunku na macierzystym Wydziale.

wybrane wystawy indywidualne:

2022 – Polska jest tutaj, Muzeum im. Przypkowskich w Jędrzejowie

2022 – Tu jest Polska, MOS Gorzów

2020 – Pustynia Piasek Susz, Galeria m2 [m. kwadrat], Warszawa

2019 – H9–21, Galeria BWA, Sanok

2018 – Sixties, Muzeum Ziemi Sochaczewskiej, Sochaczew

2017 – Pekaesy, Galeria El, Elbląg

2015 – Turista-Artista, Galeria Jama 10, Ostrava

2015 – Ceskoslovenska Moderna, Galeria m2 [m kwadrat], Warszawa

2014 – Niebezpieczna podróż, Galeria Wozownia, Toruń

2014 – Hoechstgeschwindigkeit,  Andels Art, Berlin

2013 – True or False? Bardotka, Galeria BWA, Olsztyn

2013 – Miracle, Space Gallery, Bratislava

2012 – Live show, Galeria BWA Tarnów

2012 – Laminatka, Galeria XX1, Warszawa

2011 – Stacja Białystok, Galeria Arsenał, Białystok

2010 – Czecho-Słowacja, część 1, Galeria Szara, Cieszyn

2007 – Ikarus Total, Galeria Kordegarda, Warszawa

2007 – Prywaciarze, Galeria Ego, Poznań

2006 – Polski błękit, Galeria Zderzak, Kraków

2005 – ET22–550, Galeria Raster, Warszawa.

 

Wybrane wystawy zbiorowe:

2022 – Walka o ulice, Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Warszawa

2022 – Misz-masz, Galeria della Molinella, Faenza

2022 – Wykwity kultury sitodruku, 3.03–7.05.2022, BWA Studio, Wrocław

2022 – Z peryferii vol. 2, BGSW Słupsk/Ustka

2021 – Kolekcja – Sammlung, BWA Tarnów

2019 – Bielska jesień, udział w wystawie finałowej, Galeria Bielska BWA, Bielsko-Biała

2019 – Triennale małych form malarskich, Galeria Wozownia, Toruń

2019 – Śmierć tytułom, Galeria Neon, Wrocław

2019 – The Son of Man-Machine, Galeria El, Elbląg

2018 – Lejanias, CCCC Valencia, Hiszpania

2018 – Join the dots, Salone degli Incanti, Trieste, Włochy

2017 – Przedwiośnie, Galeria Działań, Warszawa

2016 – Unexpected trip to Havirov, Galeria Radost, Havirov

2015 – Between democracies 1989–2014, Constitution Hill, Johannesburg

2015 – Ogrody, Narodowa Galeria Sztuki, Zachęta, Warszawa

2014 – Kompleksy i frustracje, Galeria Labirynt, Lublin

2013 – Bielska jesień, udział w wystawie finałowej, Galeria Bielska, Bielsko-Biała

2012 – Industria, Galeria Jama, Ostrava

2011 – 71369, Galeria El, Elbląg

2010 – Vanishing Point, Galeria XX1, Warszawa

2009 – Pokaz 4, Muzeum Górnośląskie, Bytom

2008 – Varsavia Saluta Roma, Polish Institute, Rome

2007 – Miasto binarne, Galeria Manhattan, Łódź

2006 – Stewpod with lid askew, Platan Gallery, Budapest

2004 – Reversed Art and Engineering, Sculpturens Hus, Stockholm.

 

instagram: @igor.przybylski

 

zdjęcie na stronie głównej: Igor Przybylski

zdjęcie z wernisażu: Maria Krawczyk

pozostałe zdjęcia:  Ignacy Skwarcan